Artystka o wystawie: Czuję, że ta wystawa jest jak dotąd najbardziej osobistym wyrazem moich myśli i emocji. Jest ona efektem wieloletniej pracy, zrodzonej w niezwykle trudnym okresie mojego życia, kiedy to niektórzy z moich najbliższych zachorowali i odeszli. W tym czasie proces twórczy stał się intymnym zapisem żałoby, formą terapii i próbą oswojenia się z tym, co nieodwołalne.

Skłoniło mnie to do refleksji nad ideą sądu, która stała się głównym tematem tej wystawy.

Sąd Ostateczny fascynował artystów od wieków, od Memlinga po Michała Anioła. Starałam się jednak odejść od tradycyjnej wizji ostatecznego, boskiego werdyktu i skupić się na „Sądzie Codziennym”.

Chciałam podkreślić ciągły proces życia – nieustanny stan wyboru między dobrem a złem.

Choć nie mamy wpływu na to, gdzie i kiedy się rodzimy – czy dorastamy w atmosferze miłości, czy moralnej apatii – nasza tożsamość kształtuje się poprzez akty wolnej woli. Każda decyzja, którą podejmujemy, staje się cichym, wewnętrznym osądem.
Jesteśmy również ogniwami w łańcuchu pokoleń: strażnikami przeszłości i architektami tego, co przekazujemy dalej. Każdego dnia decydujemy, czy być dla innych źródłem siły, czy ciężarem, który wspina się po ich ramionach. To właśnie te wątki staram się zgłębić poprzez linie i symbole, rysunki i grafiki składające się na tę wystawę.
Zadaję również pytanie widzom: czy w świecie zdominowanym przez konsumpcję i destrukcję bezinteresowna dobroć może być nadal aktem oporu? Czy idea boskiego sądu lub nadzieja na życie pozagrobowe wciąż rezonują?

Te prace nie oferują gotowych odpowiedzi. Dokumentują podróż w czasie. Bo to droga, którą wybieramy – i to, co postanowimy z nią zrobić – pozostaje ostateczną miarą naszego człowieczeństwa.

Wystawa prezentowana w Międzynarodowym Centrum Sztuk Graficznych, Rynek Główny 29, Kraków

Źródło: materiały prasowe MCSG