Wystawa Marii Schneider (1992) rozwija się wokół cichej przemocy idei, które stały się tak znajome, że wydają się naturalne. Niewinność, czystość, macierzyństwo, kobiecość i troska są często przedstawiane jako wartości ponadczasowe, a jednak kształtują je narracje kulturowe, symbolika religijna i interesy polityczne. Wystawa stawia pytanie o to, co pozostaje, gdy te odziedziczone ideały zaczynają pękać.
Prezentowane prace przyglądają się ciałom, na które rzutowane są wspomniane oczekiwania. Kto ma prawo decydować o ciele i kto czerpie korzyści z ograniczania tej autonomii? Zamiast oferować gotowe odpowiedzi, wystawa odsłania mechanizmy, dzięki którym sprawowanie kontroli zostaje poddane estetyzacji i moralizacji oraz po cichu znormalizowane.
Powracające symbole – takie jak łabędź, od dawna kojarzony z czystością, gracją i wyidealizowaną kobiecością, czy kolor różowy, historycznie przedefiniowany jako wyznacznik płci – zostają wyrwane ze swoich utartych znaczeń. Ich przekształcenie ujawnia, że to, co często postrzegamy jako naturalne, jest w rzeczywistości konstruowane, wyćwiczone i podtrzymywane. Gdy symbole te tracą swoją oczywistość, zaczynają mówić nie tyle o samej niewinności, co o stracie, oporze i możliwości zmiany.
Tytuł sugeruje, że niewinność funkcjonuje bardziej jako przesąd niż stan faktyczny: jako kruche przekonanie podtrzymywane przez powtarzalność. Obiecuje ona ochronę, jednocześnie wymuszając konformizm i maskując systemy wykluczenia oraz kontroli pod płaszczykiem języka moralności i troski.
Subtelny przesąd o niewinności zachęca widzów, by spojrzeli poza pozory i zakwestionowali mity, które wciąż kształtują nasze wyobrażenia o płci, reprodukcji i przynależności.
Wystawa poddaje w wątpliwość to, co od dawna uznawano za normę, domaga się zmiany, która powinna była nastąpić już dawno temu, i wskazuje, że najwyższy czas odesłać patriarchat na cmentarzysko przeszłości.
Wystawa prezentowana w Fundacji Galerii Piana, ul. Długa 15, Kraków
Źródło: materiały prasowe Fundacji Galerii Piana