Artysta Maciej Linttner (1966) o wystawie: Tytuł wystawy ma, w kontekście moich artystycznych poszukiwań, wiele znaczeń – bardziej i mniej prywatnych. Najważniejsze z nich dotyczy domniemanego dążenia do syntezy, która zwykle pozostaje odległa od charakteru mojej twórczości. Być może to przekorne pragnienie wynika z potrzeby zachowania równowagi, by nie zagubić się całkowicie w mnogości wątków i znaczeń. Prawdopodobnie tak właśnie jest, ponieważ moje twórcze decyzje najczęściej formułują się poprzez redukcję nagromadzonych wcześniej śladów. Z biegiem lat kompozycje, nad którymi pracuję, stają się – zwłaszcza pod względem formalnym – coraz prostsze. Tytuł traktuję więc nieco prowokacyjnie i umownie, jako rodzaj motta, o którym zawsze warto pamiętać.

Kolejny istotny aspekt szyldu, pod którym prezentowane są moje prace, odnosi się do rzeczywistości przesyconej nadmiarem informacji. Do czasu nieustannego przebodźcowania, w którym coraz trudniej dostrzec jakość i sens pośród byle jakiej nadprodukcji oraz informacyjnego przesilenia.

Obrazy składające się na tę wystawę powstawały właśnie w takich okolicznościach, niosąc dodatkowo doświadczenie pandemii. Z jednej strony noszą na sobie ślady przeżytej rzeczywistości, z drugiej zaś są wyrazem wieloletniej inspiracji notatką – rozumianą jako próba zapisu chwili. Słownikowe określenie notatki jako krótkiego tekstu służącego zapamiętaniu jest bliskie mojej interpretacji własnych poszukiwań. Z tą różnicą, że na tych powiększonych stronach szkicownika słowo i obraz mają raczej równe prawa. Poza tymi dwoma aspektami, związanymi z zawartością i tytułem wystawy, istnieje jeszcze trzeci – być może najciekawszy – dotyczący odbioru tej twórczości. Wydaje mi się, że istnieje szansa na stworzenie interesującego kontekstu, w którym tytuł może wybrzmiewać co najmniej dwuznacznie. Może być jednocześnie surową recenzją, ale także pretekstem do odbioru prac i podjęcia z nimi wewnętrznej polemiki.

Źródło: materiały prasowe Galerii Sztuki w Przemyślu