Projekt Michała Sroki (1984) koncentruje się na momencie, w którym struktura przestaje być stabilna, kiedy zaczyna się zużywać, przesuwać i zmieniać, ale nadal pozostaje obecna. Punktem wyjścia jest język modernizmu: siatka, moduł, konstrukcja. Te elementy nie zostają odrzucone, lecz zachowane jako rama organizująca przestrzeń. Jednocześnie ich stabilność ulega osłabieniu. Porządek nie znika, ale przestaje być jednoznaczny: zaczyna funkcjonować jako pole napięć, w którym forma podlega przesunięciom i deformacjom.
Prace operują pomiędzy obrazem, obiektem i architekturą. Granice między mediami ulegają rozmyciu: obraz wychodzi w przestrzeń, konstrukcja działa jak rysunek w skali, a instalacja przyjmuje logikę rozszerzonego malarstwa. To nie jest kwestia łączenia dyscyplin, lecz pracy w obrębie jednej struktury, która zmienia swój sposób organizacji w zależności od medium.
Istotnym odniesieniem pozostaje modernistyczna idea jedności sztuk oraz przekonanie o możliwości projektowania spójnych systemów formalnych. Projekt podejmuje z nią dialog, ale z perspektywy późniejszej – po doświadczeniu ich zużycia. Modernizm nie funkcjonuje tu jako utopia do odzyskania, lecz jako struktura, która trwa w stanie przekształcenia.
Proces budowania ma charakter warstwowy. Elementy są zestawiane, przesuwane i rekonfigurowane, często zachowując ślady wcześniejszych układów. Powierzchnie nie są neutralne, zapisują kolejne ingerencje, przetarcia i nadpisy. W tym sensie prace funkcjonują jako palimpsest, w którym wcześniejsze stany pozostają widoczne i aktywne.
W pracach pojawia się kategoria nieużytku i ruiny – rozumianych nie jako obraz destrukcji, lecz jako stan po użyciu. Elementy zostają wyjęte z pierwotnych systemów i funkcjonują jako fragmenty, które zachowują ich logikę, ale tracą funkcję. To, co pozostaje, to struktura w stanie zawieszenia: między organizacją a jej rozpadem.
Otwory i puste segmenty działają jako miejsca przejścia. Nie są brakami, lecz punktami, w których struktura ulega reorganizacji. To w nich ujawnia się logika vortexu jako ruchu wewnętrznego, który nie niszczy systemu, lecz go przekształca.
Vortex nie jest formą ani stylem, lecz sposobem pracy. Oznacza stan, w którym różne porządki – konstrukcja, deformacja, materia i czas – współistnieją i pozostają w ciągłym napięciu. Struktura nie dąży tu do stabilizacji, lecz funkcjonuje jako proces.
Źródło: materiały prasowe Galerii ASP w Krakowie