Ta wystawa to podróż w głąb siebie. Laura Pawela (1977) jest hanyską, urodzoną i wychowaną w Rybniku pod niedobczycką hałdą. W swojej twórczości wielokrotnie eksplorowała tematy śląskie. Jej Śląsk to jednak coś więcej niż tylko folklor, intrygujący język czy fotogeniczne elementy post-industrialnych struktur ze Szlaku Zabytków Techniki. Hajmat jawi się w pracach artystki jako immanentny element jej tożsamości, wpisany w nią na stałe nie tylko jako pejzaż wspomnień, ale też jako główna siła napędowa twórczości, czarna krew tłoczona przez serce z węgla. 

W pracach Untitled/Friedrich czy And the Sky is blue artystka estetyzuje poprzemysłowy pejzaż rozpościerający się z hałdy niedobczyckiej, wpisując go w klasykę malarstwa romantycznego, pokazując, że w rozkładzie, popiołach i zniszczeniu nadal można odnaleźć piękno. Wykorzystuje śmieci i materiały z reguły traktowane jako odpady, jak foliowe worki czy taśma malarska i zderza je z czystymi galeryjnymi neonami i lightboxami. W obiektach rzeźbiarskich jak Serce czy Oczy wykorzystuje węgiel i sadzę jako materię autorefleksji – nie tylko ciekawe tworzywa uzyskujące nowe znaczenia w wyniku sublimacji, ale po prostu część siebie. Serce, oczy, dłoń, to także części ciała, które prowadzą artystkę w jej twórczych poszukiwaniach. 

Wystawę dopełniają prace konceptualne, pokazujące zmagania twórcze, jak alegoryczny Dym – dzieło powstałe z odrzuconych, niechcianych rysunków. Praca ukazująca ulotność natchnienia, nakład działań i poszukiwań twórczych konieczny do stworzenia jednego dzieła. I w końcu iluzoryczność sukcesu artystycznego. W Szkicach do studium… sam proces dochodzenia do tematu godnego „dzieła” staje się polem autoironicznej refleksji. W Przyczepach widzimy metaforyczny bagaż, jaki artystka nosi ze sobą całe życie, podróżując ze swoją twórczością od mieszkania do mieszkania, od pracowni do pracowni, jak z obwoźną wystawą – nigdy nieobejrzaną i nieopisaną. 

W końcu w cyklu prac kolażowych jak Past Present Continuous czy Pejzaż, który nie istnieje nawiązuje do fascynacji archiwami jako materią świecącą blaskiem odbitym. Z jednej strony wypatrzone przez artystkę obiekty, czasem utrwalone na materiałach archiwalnych, ukazujące pewną historyczną prawdę, są dokumentem o konkretnym czasie i miejscu, z drugiej zaś, poprzez umiejętną modyfikację, połączenie i alterację tworzą nowe, fantastyczne światy. Światy, w degradacji których, w ich upadku, zniszczeniu i deformacji rodzi się nowa harmonia i ład. Być może dystopijny, jednak nadal piękny.  

Tekst: Tomasz Kolankiewicz 

Źródło: materiały prasowe Galerii Sztuki Rzeczna w Rybniku