Wystawa fotografii Marka Prucnala stanowi pokaz zdjęć wybranych z olbrzymiego archiwum artysty, dokumentujących jego podróż do Afryki, Nowej ZelandiiBhutanu, a także wyjątkowy zbiór reporterskich kadrów z festiwalu Przystanek Woodstock z lat 2012 – 2015. Kluczem do zbudowania tej kameralnej ekspozycji z tak bogatej dokumentacji stały się portrety przypadkowych ludzi z różnych kręgów kulturowych i geograficznych, charakterystyczne ze względu na różne, symboliczne formy modyfikacji ciała, fryzur i włosów oraz ubiorów i atrybutów. Przykładowo, mamy obraz uczestnika polskiego Woodstock z tzw. irokezem na głowie, wyrażającym przynależność do subkultury Punkowej, który miał w sposób prowokacyjny manifestować m. in. niezależność i brak podporzadkowania ogólnie przyjętym zasadom, a sam proces tworzenia fryzury stanowił codzienny rytuał, w zestawieniu ze zdjęciem kobiety z afrykańskiego plemienia Himba, której dredy pokrywa mieszanka tłuszczu, popiołu i czerwonej ochry czy dalej rozciągnięte wargi z ozdobnym dyskiem (glinianym lub drewnianym) u etiopskich plemion Mursi – symbol najwyższego wdzięku, dumy oraz dojrzałości seksualnej. Tych znaczeń społecznych, kulturowych i rytualnych, które możemy śledzić na wystawie, jest zdecydowanie więcej, ale istotny dla samych zdjęć i widza, jest przede wszystkim kontekst wizualny, który sprowokował fotografa do uchwycenia takiej czy innej, niezwykle barwnej i intrygującej sceny, zatopionej w egotycznych krajobrazach i zbliżeniach przyrody. Zachwycające są wodospady Wiktorii, jeden z siedmiu naturalnych cudów świata, na pograniczu Zambii i Zimbabwe, który tubylcy nazywają Mosi-oa-Tunya, co oznacza „Dym, który grzmi”, z zarejestrowanym zjawiskiem tęczy księżycowej. Na wystawie znajdą się również powiększone zbliżenia i video z krateru najbardziej aktywnego wulkanu stożkowego w Nowej Zelandii Północnej w Zatoce Obfitości. W grudniu 2019 roku doszło tam do erupcji, w której zginęły 22 osoby. Od tamtego czasu wyspa jest zamknięta dla ruchu turystycznego. Zdjęcia pochodzą sprzed tego tragicznego wydarzenia, na dno wulkanu fotograf udał się wynajętym helikopterem. Olbrzymie wrażenie sprawiają kościoły skalne w Lalibeli w Etiopii, które zamiast z tradycyjnych cegieł czy kamiennych bloków zostały w całości wykute w głąb litej skały wulkanicznej.

Sam Marek Prucnal podkreśla, że nie są to artystyczne zdjęcia, ale rzetelnie wykonane kadry podróżnicze, migawki z safari po różnych krajach i kontynentach.

Wystawa prezentowana w Galerii pod Ratuszem, Rynek 1, Rzeszów

Źródło: materiały prasowe BWA Rzeszów