Wystawa Krzysztofa Marchlaka to intensywna, somatyczna podróż przez krajobrazy ciała, emocji i pamięci kulturowej. Artysta – malarz i fotograf – konstruuje wizualny organizm, w którym fizyczność staje się językiem opowieści o współczesnej kondycji człowieka. Marchlak nie tyle przedstawia ciało, co je rozszczepia, rozkłada na impulsy, reakcje, przeciążenia – jakby próbował uchwycić moment, w którym układ nerwowy przejmuje kontrolę nad świadomością. W tym sensie tytuł Układ współczulny wyznacza strukturę całej ekspozycji, staje się jej rytmem, napięciem, dramaturgią.
W przestrzeni galerii, ukształtowanej na wzór świątyni, pulsuje opowieść o człowieku jako systemie biologicznym i symbolicznym. W centrum – figura Świętego Sebastiana, nie tyle męczennika, co medium – napięte ciało, wystawione na działanie sił zewnętrznych. Marchlak sięga po ikonografię chrześcijańską, ale ją dekoduje, rozszczelnia, przekształca. Golgota staje się górą łotrów, piekło – stanem fizjologicznym: skurczem mięśni, wyrzutem adrenaliny, przyspieszonym oddechem, a raj – przestrzenią utraconego spokoju. Wśród roślinnych motywów kryją się figurki grzeszników z neapolitańskich szopek – groteskowe, potępione, wyjęte z porządku sacrum i wprowadzone w obieg cielesności.
Marchlak operuje dwoma mediami – malarstwem i fotografią – które nie konkurują ze sobą, lecz przenikają się, tworząc hybrydalną narrację. Język abstrakcji splata się z figuracją, a destrukty porcelanowych form zestawione z kłębowiskiem nagich ciał budują emocjonalny pejzaż, w którym strach, gniew, ekscytacja czy euforia nie są już tylko stanami psychicznymi, lecz konkretnymi procesami biologicznymi. W tym sensie wystawa przypomina choreografię – jak w „Czarnym Łabędziu” Aronofsky’ego – gdzie ciało staje się polem walki, a piękno rodzi się z napięcia, bólu i rozpadu.
Rytm ekspozycji – przejścia od spokoju do intensywności, kontrasty światła i cienia, nagłe zmiany tempa – potęgują uczucie niepokoju. Widz zostaje wciągnięty w proces, uruchomiony jak układ współczulny: pobudzony, wytrącony z równowagi, zmuszony do reakcji. Całość działa jak zamknięty organizm – wystawa jako ciało, jako system, jako pulsująca struktura emocji i znaczeń.
Układ współczulny to doświadczenie, to opowieść o człowieku jako zbiorze powiązań, impulsów, reakcji i przeciążeń, o tęsknocie za Edenem, który okazuje się przestrzenią niepokojącą, zdekonstruowaną, pełną napięć. Marchlak nie daje ukojenia – daje prawdę. Brutalną, piękną, cielesną.
Kuratorka: Justyna Łada
Źródło: materiały prasowe BWA Ostrowiec Świętokrzyski