Dorota Grynczel (1950-2018) przeniosła język rysunku – medium pozwalającego na spontaniczność, szkicowość – na język czasochłonnej, wymagającej cierpliwości techniki haftu. Czarne nici na siatce wyglądają jak zawieszone w przestrzeni rysunki. Artystka miała badawcze podejście do tworzenia, a jednocześnie jej sztuka wyrastała z tęsknoty za codziennym kontaktem z naturą. W jej twórczości widać napięcie między rytmiczną geometrią a organicznym chaosem.
Prace pozwalają na przepływ światła, stawiając mu minimalny opór. Ciekawe jest również odważne wykorzystanie pustki, przestrzeni negatywnej. Bożena Kowalska, kolejna badaczka twórczości Doroty Grynczel, o której nie sposób nie wspomnieć, pisała: „Kreski zmierzają do rytmizacji, czasem bywają rozerwane i cienkie, pojedyncze pną się sprężyście ku górze albo zwisają czy rozpadają bezwładnie jak urwane wątki przędzy. Kiedy indziej zaś w części pola kompozycji tworzą już układ uporządkowany geometrycznie, by w innej jego części jakby rozwiane wiatrem wić się i rozbiegać chaotycznie”. Na źródło takiego zabiegu naprowadzić nas może tytuł cyklu Stworzenie świata, tym ważniejszy i bardziej wymowny, gdy weźmiemy pod uwagę to, jak rzadko tytułowała swoje prace.
Wczesne tkaniny Doroty Grynczel są przetworzeniem struktur obecnych w przyrodzie. Linie wyglądają jak stworzone przez naturę i w zasadzie takie są, bo człowiek jest przecież jej częścią. W poszukiwaniu przezroczystości artystka nie cofnęła się nawet przed próbami haftowania na transparentnej folii.
W filmie towarzyszącym wystawie artystka przyznaje, że tworząc, myśli również o odbiorcach, chce im zaoferować piękno, ukojenie, chwilę zatrzymania, spokój – rzeczy, które trudno znaleźć na co dzień, pewnie teraz nawet trudniej niż wtedy, gdy powstawały. Mówi też, że twórczość daje jej wewnętrzny ład, którego świat nie dostarcza, dzięki tworzeniu staje się „lepsza, pogodna, bardziej optymistyczna”.
Z definicji abstrakcja oznacza oderwanie od rzeczywistości, zaniechanie naśladowania natury. Choć tak naprawdę abstrakcja bywa bliższa naturze niż sztuka przedstawiająca, szczególnie gdy stara się ukazać prawa natury. W 2001 roku Dorota Grynczel mówiła: „Geometria to język szczególnie przydatny do opisu rozważania i wyobrażania rzeczy prawdziwie skomplikowanych. To rzeczywistość pełna niewidocznych możliwości. Poszerza granice mego rozumienia zjawisk dalece złożonych, jak „dusza” wszechświata. Geometria powstała wcześniej od pisma i mowy – na przykład okrąg i linia, które według Platona wyrażały idealne, wieczne formy. Rozwój tej odmiany matematyki dokonał się prawdopodobnie za sprawą ludzi rysujących na piasku. Z rysowania na piasku rozwinęło się pismo i dopiero później zaczęto ryć znaki w kamieniu. Z tego wniosek, że gdy chodzi o rozumienie świata czy ziemskiej biosfery, geometria przedstawia więcej magii niż zwykły opis”.
Od linii zaczęła się historia sztuki, od niej też każde dziecko zaczyna swoje rysowanie. Prace Doroty Grynczel zachęcają, żeby zajrzeć do początku.
Kuratorka: Natalia Pichłacz
Źródło: materiały prasowe Bydgoskiego Centrum Sztuki