Daria Pietryka (1983) podejmuje wątki bioróżnorodności i zaniku, mikro- i makroprocesów, utraty i równowagi, ekologii i feminizmu, które zestawia w jednej narracji prowadzonej dwoma językami artystycznymi – malarstwem i haftem.
W swojej twórczości jednak bardziej oswaja osobiste lęki niż przestrzega przez zagrożeniem lub moralizuje. Mówi językiem subtelnym, niemal intymnym, który pozwala jej rozprawić się z trudną prawdą o świecie i rozpracować zawiłości rządzących nim praw. Nam widzom daje odczuć echa niepokoju jedynie intuicyjnie, poprzez niedopowiedzenia na płótnach, dramatyzm zestawień czy obierające apokaliptyczny wydźwięk obrazy i narracje. Jakby nostalgicznie rozpamiętywała nie tyle smutek i obawę, co nadzieję i poczucie sensu. Jakby nie tylko czujnie obserwowała rozpad i zapowiedź katastrofy, ale i smakowała zadowolenie ze wspomnienia, że coś było i mogliśmy tego doświadczyć jako ludzkość.
Przemilczenia, które widzimy w haftowanych płótnach i „krzyk” nadmiaru w obrazach olejnych przypominają o współistnieniu różnych światów – tego, który wymiera, ubożeje, odchodzi co dzień z każdym obrotem planety, wzejściem słońca, porą roku, topnieniem lodowców, wyginięciem gatunku czy zaoraniem lasu oraz tego, który odradza się i rośnie w siłę z każdym zasileniem, odrodzeniem, biocenotyczną interakcją.
Haft, często kojarzony z zajęciem kobiecym, niepozornym, pozbawionym głębszego sensu, staje się tu nie tylko znakiem wycofania i niemocy, ale i zaczynem czy pretekstem dla wyrazistego w formie i barwie malarstwa – tu siły dominującej i zawłaszczającej. Możemy jednak dostrzec w nim także symbol niepozbawionej namysłu kontemplacji, czasochłonnego starania nakierowanego na większy efekt czy cierpliwego zmagania się krok po kroku. Przejaw działań lub stanów zmiennych, które w rezultacie prowadzą do odmiany i nowej jakości. Daje nadzieję i pokazuje formę dążenia do odnowy – skrupulatnego, konsekwentnego, jednostkowego i nienaznaczonego masową ingerencją. Jest jak kiełkujące myśli, budząca się i rozchodząca świadomość, coś większego rozrastającego się z zalążka. Jak grzyby, porosty i plankton, które będąc organizmami najmniejszymi są jednocześnie najliczniejszymi.
Obrazy malowane utożsamiają zajęcie niegdyś uważane za męskie, a haft, rodzący się
w zaciszu, bez poklasku i pozostający w cieniu wielkiej twórczości – domenę kobiet. Kontekst feminizujący wzmacnia także instalacja – motyw tkaniny symbolicznie nawiązującej do spódnicy, jak również finalny obraz. Wieńczy on narrację wymowną refleksją o roli kobiet w przemianie – tej jednowymiarowej, osobistej i tej globalnej społecznej i cywilizacyjnej.
W twórczości Darii Pietryki – w istocie – kobiecej, subtelnej i troskliwej, obecny jest nie tylko lęk o przyszłość, poczucie winy za gatunek ludzki czy wstyd z powodu jego nadużyć. Przebija się z niej także nadzieja na opamiętanie człowieka, wiara w siłę natury, która jest równie intensywna jak żywioł cywilizacji. Tęsknotę za utopijnym stanem idealnym, jak i podziw dla dynamiki skrajności odnajdziemy zarówno w tytule wystawy, jak i jej koncepcji opartej na dramaturgii przesileń dwóch mediów.
Kuratorka: Justyna Teodorczyk
Źródło: materiały prasowe BWA Ostrowiec Świętokrzyski