Wystawa Cezarego Klimaszewskiego (1971) wyrasta z jego wieloletniej fascynacji Marlonem Brando, aktorem, znanym z wielu ikonicznych ról. To osobiste studium postaci, ale też próba sprawdzenia, co się dzieje z filmowym obrazem, kiedy przechodzi przez pamięć, sen i własne doświadczenie.
Projekt boor wpisuje się w charakterystyczny dla artysty sposób łączenia materialnej, niemal konstrukcyjnej formy z obrazem, filmem i osobistymi skojarzeniami. To wielowarstwowa instalacja intermedialna.
Jej trzonem jest pięciominutowy film found footage. Fragmenty „Młodych lwów” spotykają się z materiałami nakręconymi przez artystę. To próba odtworzenia snu, który przyśnił się Klimaszewskiemu w ferworze intensywnej pracy nad projektem. Pokazywany film składa się z czterech mikroczęści, co kompozycyjnie oddaje fragmentaryczność sennych marzeń, jakie zapisały się w pamięci artysty. Scena zamykająca etiudę jest jednak odwróceniem tego, co dzieje się w filmie Dmytryka. Bohater, który w oryginale ginie, zamiast pozostać pod wodą zostaje wskrzeszony. Czy jest to moralne przebudzenie, odwrócenie śmierci, wyjście ze snu czy coś jeszcze innego? Artysta nie daje jednoznacznej odpowiedzi.
Film jest punktem centralnym instalacji, paradoksalnie jednak, aby go zobaczyć musimy zacząć zwiedzanie niejako od końca, odkrywając pojawiające się motywy wizualne, ale też znaczeniowe, które tworzą kontekst dla filmu. W niewielkiej, specjalnie zbudowanej przestrzeni znajdują się trzy obiekty, to dwa okręty podwodne oraz stalowa konstrukcja przypominająca schron, do której środka można zajrzeć przez wizjery. Wyłania się stamtąd niewielka postać, która przywodzi na myśl obraz uwięzienia we własnym umyśle, sytuacji, w której natłok myśli zaczyna działać jak fizyczna siła, która rozdziera głowę. Idąc dalej, trafimy na tunel prowadzący do sali, w której prezentowany jest tytułowy film.
Wystawa boor nie zamyka się w jednej opowieści. Pozostawia przestrzeń do różnych skojarzeń. Odniesienia do dzieł, które dotykają złożoności ludzkiej natury, także jej mrocznych zakamarków, wyrywają widza z letargu. To także próba wejścia artysty do własnego umysłu i sprawdzenia, co właściwie znajduje się w środku gonitwy myśli i pojawiających się tam wątków.
Surowe, ciężkie formy i zainteresowanie konstrukcjami przypominającymi obiekty militarne są obecne w twórczości Cezarego Klimaszewskiego od lat. Artysta pracuje z obiektami przestrzennymi, instalacją, grafiką i wideo, często wykorzystując przedmioty i materiały kojarzące się z techniką, architekturą czy wojskiem. W boor ten sposób pracy dobrze widać: ciekawa forma, brutalistyczne elementy z lekko skorodowanej stali, etiuda filmowa z autorską ścieżką dźwiękową. Na pozór minimalistyczna instalacja, a faktycznie złożona znaczeniowo praca, przy której warto się na dłużej zatrzymać.
Kurator: Piotr Saran
Źródło: materiały prasowe Galerii Labirynt