Tworzę cykl dedykowany oddechom, które były zamknięte w szklanej mozaice Krystyny Zgud-Strachockiej – mówi artysta.

Nie można przejść obojętnie koło takiej idei. Tym bardziej, że Bogumił Książek jest człowiekiem, którego twórczość rozpina się pomiędzy irracjonalizmem a namacalnością, wiedzą o historii a jej przekształceniem w obraz abstrakcyjny. Było to wyraźne w poprzednich projektach artysty, zarówno w Lotach, w których wiedzę techniczną przykładał do wynalazczości „chłopskiego Ikara” z XIX-wiecznej Galicji, jak i w Tremolo, w ramach którego badał relacje między muzyką a postawą człowieka, z naciskiem na zgłębianie analogii pomiędzy perkusją a kanonadą, partyturą a polem bitwy. W przywołanych przykładach źródło inspiracji stanowiły gwałtowność, odwaga, a nawet szaleństwo. Nowy obszar inspiracji znacząco odbiega od poprzednich – cechuje go przede wszystkim figlarna finezyjność i kruchość.

Mówiąc o oddechach we szkle, artysta przywoływał o wyjątkowe dzieło sztuki, jakim była dekoracja kawiarni hotelu Forum w Krakowie. Była to jedna z zaledwie kilku szklanych mozaik w sztuce polskiej. Była, ponieważ latem 2024 roku została całkowicie zniszczona w czasie remontu budynku. Autorka arcydzieła zmarła niecały rok po jego dewastacji, kilka miesięcy przed wpisaniem hotelu Forum do rejestru zabytków.

Krystyna Zgud-Strachocka była artystką, specjalizującą się w dziedzinie mozaiki i ceramiki architektonicznej. Jej dzieła nadawały charakter najważniejszym inwestycjom epoki PRL. Do jej najznakomitszych realizacji należą dekoracje kina Kijów i hotelu Cracovia w Krakowie oraz Pijalni Wód Mineralnych w Krynicy. W latach 70-tych z odwagą zaczęła sięgać po drogie i delikatne ornamenty ze szkła – zastosowała je w ośrodkach wypoczynkowych wznoszonych dla Urzędu Rady Ministrów, a także w nagradzanym gmachu polskiego przedstawicielstwa przy Organizacji Narodów Zjednoczonych w Genewie.

Wysoka jakość artystyczna szklanych zdobień, zwróciła uwagę Janusza Ingardena, architekta, który był odpowiedzialny za to, aby wznoszony przez niego hotel Forum stał się nowoczesną wizytówką Krakowa. Zgud-Strachocka została zaproszona do zaprojektowania i wykonania ściany hotelowej kawiarni w charakterystycznej dla siebie technice.

Hotel Forum funkcjonował krótko, trochę ponad dekadę. Miasto zapomniało, co skrywa betonowy kolos. Wstydliwie zasłoniło symbol swoich porzuconych ambicji gigantycznym banerem reklamowym. Mało kto wiedział, że na najwyższym piętrze istniała rozległa szklana instalacja. Ciekawości i przezorności fotografki Anny Stankiewicz, żony Bogumiła Książka, zawdzięczamy jedną z ostatnich fotodokumentacji dekoracji nieczynnej kawiarni. Dostała się do wnętrza opuszczonego hotelu, aby eksplorować korytarze pustostanu z aparatem.

Zdjęcia uchwyciły nie tylko bardzo dobry stan zachowania mozaiki, ale i jej wirtuozerski kunszt. Zgud-Strachocka wypełniła całą ścianę kompozycją, w której kolorowe bańki uchwycono w dynamicznym tańcu. Poszczególne elementy rozkładały się wachlarzowo; zdawały się falować niczym zboże na wietrze. Zwracała uwagę artystyczna gra z trójwymiarowością i atektonicznością zarazem, która była możliwa, dzięki zastosowaniu szklanych baniek – te największe zostały wypchnięte do górnej partii, tworząc złudzenie kiści owoców wiszących na drzewie. Radosny charakter dzieła wzmacniała jego żywa kolorystyka; szkła budowały plamy żółci, bieli, lapis lazuli, oliwkowej zieleni, fioletu i szarości. Ten ludyczny charakter dekoracji pasował do miejsca, jakim była kawiarnia. Można zakładać, że chętnie widziano mozaikę z takiego, a nie innego materiału, w przestrzeni, gdzie nieraz uderzano kieliszkiem o kieliszek, szkłem o szkło. Ściana z mozaiką przylegała prostopadle do okna panoramicznego. Bez wątpienia, to bezpośrednie sąsiedztwo z silnym światłem dziennym miało wzmacniać wszystkie jakości kolorowego szkła, wydobywać jego połyskliwość i uwydatniać ukryte wewnątrz pęcherzyki powietrza.

W ramach wystawy Wydech, Bogumił Książek postawił przed sobą zadanie uchwycenia istoty szklanej mozaiki w języku malarstwa abstrakcyjnego. Artysta podchwytuje malarskość kompozycji Zgud-Strachockiej, emocjonalne rozpoznając zjawisko. Gest malarza jest równie delikatny jak szkło, którym operowała mozaikarka – jego obrazy są pełne specyficznej transparentności, zdają się być wypełnione powietrzem, wydechem szklarza. Bogumił Książek, dynamicznie malując aerografem, imituje wydmuchiwanie szklanej masy cybuchem i jej pospieszne formowanie przed zastygnięciem. Charakterystyczna paleta i sposób kładzenia plam mają za zadanie skojarzyć odbiór płótna z doświadczeniem, które posiada człowiek patrzący na szkło pod światło.

Artysta w swoich pracach proponuje coś więcej niż dialog sztuk. Fascynuje go melodia tych setek wydechów, które uformowały bańki mozaiki. Wszystkie miały pozostać na zawsze w swoich szklanych naczyniach, które uformowały.

W ramach pracy nad wystawą, artysta nie tylko dotarł do huty szkła, w której wykonywano bańki do kompozycji Zgud-Strachockiej, ale spotkał szklarzy, którzy zaklęli w niej swój wydech. Bogumił Książek poczuł, czym jest praca ze szkłem i jego historią. W końcu mozaikarka wybierając szkło z Polski przywoływała dziedzictwo Cudnowa, Lubaczowa, Naliboków i Urzecza.

Spotkanie z rzemieślnikami pozwoliło artyście na wzbogacanie swoich dzieł o autentyczne szklane ornamenty ich autorstwa. Część z nich ma charakter destruktów lub okruchów wygrzebanych z popiołów w hucie. Bogumił Książek dostrzega symboliczny związek pomiędzy zniszczoną szklaną mozaiką, a piecem hutniczym wygaszanym każdego roku na kilka miesięcy.

Co więcej, malarz zdobył i wykorzystał jako aplikacje w swoich obrazach bańki powstałe jako zapasowe elementy do dzieła z hotelu Forum. Czy w ten sposób projekt Wydech staje się pewną formą reanimacji, tchnięcia powietrza, które podtrzymuje przy życiu?

Brak mozaiki Zgud-Strachockiej jest z bolesny z wielu powodów. Nie dość, że straciliśmy coś nieprzeciętnego, to na dodatek zniszczeń dokonano w sposób wyrachowany, w pośpiechu, aby zdążyć przed wprowadzeniem ochrony prawnej. Dekoracja była w znakomitym stanie, pomimo wykonania z delikatnego materiału – nie było żadnych uszkodzonych elementów, które mogłyby kogokolwiek skaleczyć. Świadectwo ogromnego wysiłku zespołu szklarzy-rzemieślników, jak i wyrazisty ślad po intelektualnej pracy wybitnej kobiety, zostały przeznaczone na gruz.

Ciężko oprzeć się sugestii, że po salach hotelu Forum już zawsze będzie się niosło echo trzasków rozbijanego szkła. Pocieszać się można jedynie, że znalazł się chętny do opieki nad bezdomnymi oddechami.

Kurator: Robert Domżalski

Źródło: materiały prasowe BWA Ostrowiec Świętokrzyski