Nowy cykl malarski Ani Grzymały (1997) porusza temat wspólnot budowanych na wykluczeniu oraz zagadnienie normalizacji niebezpiecznych poglądów i przekonań. Utrzymane w pastelowych barwach sceny z życia codziennego zakapturzonych postaci przypominają album rodzinny. Napięcie pojawia się po rozpoznaniu charakterystycznego kostiumu, który przywołuje duchy minionych epok i długą historię przemocy na tle rasowym. Bohaterami obrazów są członkowie Ku Klux Klanu, których artystka przedstawia w sytuacjach zabawy, odpoczynku albo urlopu. Wchodząc do galerii, przenosimy się w przestrzeń sielankowego rodzinnego festynu na świeżym powietrzu. Wrażenie to dodatkowo podkreśla aranżacja wystawy, na której znajdziemy piknikowy podest oraz dmuchany zamek.
W tym zestawieniu pojawia się podskórne napięcie. Na tle pogodnego nieba i zielonego horyzontu biel nabiera krytycznego znaczenia. Białe kaptury są jak białe rękawiczki, rozmywają odpowiedzialność, a nawet pamięć kolonialnych podbojów, niewolnictwa i eksploatacji. Biały festyn okazuje się gościnny tylko dla swoich, czyli tych, których łączy wspólna ułuda wyższości. Czy w takich okolicznościach możemy czuć się bezpiecznie? Jesteśmy tu swoi czy obcy? I czy zgadzamy się na rasizm oraz białą supremację?
Za subwersywną strategią artystki niezmiennie kryje się niepokój o przyszłość podzielonego społeczeństwa. Jaskrawy przykład zza oceanu, od lat 60. XX wieku traktowany jako ekstremizm, nadal funkcjonuje w rozproszeniu. Pod wieloma względami przypomina jednak europejskie i polskie grupy spajane wewnętrzną nienawiścią wobec zewnętrznego, niekoniecznie realnego wroga. Współczesne procesy ukrywania niebezpiecznych ideologii w akceptowalnych przekazach na przykładzie KKK trafnie opisuje Katarzyna Surmiak-Domańska: „nienawiść można szerzyć równie skutecznie, promując miłość. Do narodu, rasy, tradycji, Jezusa Chrystusa, a przede wszystkim do rodziny. Nikt normalny nie będzie się przecież czepiał rodziny”.
Wystawa Białe nieba, białe światy ma nas uczulić na uprzedzenia, które coraz łatwiej ignorujemy. Są one sprytnie ukryte między słowami, w codziennych gestach, zachowaniach czy sloganach reklamowych. Jeśli nie będziemy zwracać na nie uwagi, biały festyn okaże się miejscem bezpiecznym i gościnnym.
Kurator: Paweł Wątroba
Źródło: materiały prasowe CSW Zamek Ujazdowski
fot. pinacoteca.pl