Malarstwo Piotra Rędziniaka rodzi się na granicy widzialnego i wyobrażonego, tam, gdzie natura spotyka się z pamięcią, a pejzaż staje się bramą do wewnętrznych przestrzeni.
W najwcześniejszych cyklach artysta „wyciąga” z pejzażu jego struktury i rytmy — linie pól, powtarzalne układy ziemi, światło rozlewające się po horyzoncie. Już tu daje się wyczuć, że rzeczywistość nie jest celem, lecz pretekstem: malarstwo staje się próbą uchwycenia pulsacji i ukrytej muzyki świata.
Najpełniej widać to w cyklu Za zasłoną fal. Morze — codzienne i zarazem mityczne — pojawia się tu jako przestrzeń światła i głębi. Smugi księżycowe, refleksy słońca, ruch fal przenikają się z abstrakcyjnymi warstwami rytmu. Obrazy balansują pomiędzy bliskością i oddaleniem: są chwilą spojrzenia, ułamkiem sekundy, w której jawi się coś uchwytnego, by zaraz zniknąć. To pejzaż, który drga w półcieniu i odsłania pamięć skrytą pod powierzchnią.
Kolejna seria — Portale, otwiera zupełnie inny wymiar. Impulsem jest gest — spontaniczny, szybki, alla prima — który następnie zostaje wpisany w geometryczne struktury. Plamy przebijają się przez mur, linie tworzą zasłony i przejścia, a widz zostaje zaproszony do wejścia w głąb obrazu. Te kompozycje są bramami prowadzącymi do pejzażu emocji, niejednoznacznych i zmiennych, czasem łagodnych, czasem gwałtownych. To już nie odbicie natury, ale zapis wewnętrznego imperatywu, tego, co rodzi się w artyście i domaga się formy.
Obrazy Piotra Rędziniaka są malarstwem przejścia. Przejścia od świata, który nas otacza, do świata, który nosimy w sobie. To droga, w której abstrakcja i rzeczywistość spotykają się na granicy światła i formy — tam, gdzie zaczyna się opowieść nie tylko o otaczającej naturze, ale i o człowieku.
Źródło: materiały prasowe BWA Rzeszów