Tytuł wystawy Boom Izy Tarasewicz został zaczerpnięty z jednej z prezentowanych prac, inspirowanej miniaturą z XV-wiecznego manuskryptu Miraj Nameh, wywodzącego się z kręgu kultury perskiej.
Przedstawia ona anioła z aureolą uformowaną z wielu powtarzających się głów. Artystka upraszcza ten motyw, przekształcając go w znak dynamicznej, niemal eksplodującej formy.
Iza Tarasewicz (1981) traktuje swoje prace jako narzędzia poznawcze – modele, które nie tyle reprezentują rzeczywistość, ile umożliwiają śledzenie przepływów, napięć i zależności konstytuujących zarówno świat materialny jak i biologiczny.
W centrum tej praktyki znajduje się proces: nieustanne przechodzenie form w inne kształty, transformacja materii oraz ujawnianie ukrytych struktur organizujących to, co na pierwszy rzut oka jawi się jako chaos. Wystawa próbuje odczytać te praktyki Tarasewicz jako system mapowania relacji między materią, energią i ciałem.
Wystawa stawia pytanie o to, jak odbudować więź z otaczającą rzeczywistością oraz jak ponownie sformułować relację między jednostką, wspólnotą i środowiskiem. Prace Tarasewicz wskazują możliwe kierunki tego myślenia – funkcjonują jak mapy procesów, które uruchamiają wyobraźnię przyszłych form współistnienia.
Artystka traktuje proces twórczy jako narzędzie zdobywania wiedzy, jej transformowania i ponownego wprowadzania w obieg. Inspiracje czerpie z filozofii atomizmu, fizyki kwantowej, astrologii, astronomii czy teorii chaosu, a jej praktyka od początku opiera się na eksperymentowaniu z materią.
We wczesnych realizacjach wykorzystywała skórę, kości, tłuszcz zwierzęcy, wosk, masę solną i plastelinę. Z czasem do repertuaru materiałów dołączyły tworzywa sztuczne, takie jak silikon, a także surowce naturalne: kamień, glina, popiół, kauczuk czy włókna roślinne. Jej instalacje mają charakter modułowy i mogą zmieniać się w zależności od przestrzeni. Łączą elementy inspirowane procesami naturalnymi, eksperymentami naukowymi oraz formami wizualizacji, takimi jak diagramy czy wykresy.
Na wystawie powstające systemy przywodzą na myśl organizmy lub układy gwiezdne, pozostające w ciągłym ruchu. Nie tworzą one zamkniętej całości, lecz dynamiczne konfiguracje, w których znaczenie wynika z relacji między elementami. Tarasewicz ukazuje możliwość innego myślenia o wspólnocie: nie jako o zbiorze jednostek, lecz jako o „plemieniu materii” – współzależnych bytów uwikłanych w rytmy i procesy przekraczające ludzką skalę.
To myślenie proponuje nową wrażliwość, która pozwala dostrzec świat nie jako przestrzeń poszatkowaną granicami – zarówno fizycznymi, jak i mentalnymi – lecz jako dynamiczny układ połączeń i relacji.
Kurator: Piotr Lisowski
Źródło: materiały prasowe Galerii 66P