Powrót Pawła Żugaja (1979) do Ostrowca Świętokrzyskiego ma temperaturę erupcji. Artysta, który przed laty wyrastał w lokalnym środowisku, wraca do rodzinnego miasta, przynosząc ze sobą żar doświadczeń zdobytych w Krakowie — w świecie animacji i intensywnego eksperymentu wizualnego. Choć przez lata pracował w nowych mediach, wciąż rezonuje jego charakterystyczny, ekspresyjny, nerwowy gest malarski, który stał się punktem odniesienia dla młodszych malarzy.
Trzon wystawy stanowią nowe obrazy, w których Żugaj pozwala malarstwu wrócić do stanu wrzenia. W tych pracach energia przybiera formy zwierzęce. Żugaj maluje świat, który zaczyna kipieć, jakby jego płótna były sejsmografami współczesności.
W starszych portretach twarze wyłaniają się z ciemności jak mgliste powidoki odległych wspomnień. Oczy są zamglone, usta rozmyte, policzki zbudowane z warstw, nie podporządkowujących się anatomii. To malarstwo, które zamiast opisywać – dotyka. W jego obrazach widać, że farba może być jednocześnie krzykiem, mięśniem i śladem, jest gęsta, lepka, bardzo cielesna. Nie udaje przezroczystego medium. To substancja będąca pamięcią gestu, emocji, chwili, w której była jeszcze płynna.
Żugaj prezentuje się również jako twórca animacji i muzyk — członek offowego zespołu Łotry, co słychać i widać w jego obrazach, które nie są statyczne. To raczej zatrzymane klatki, tak jakby ktoś wcisnął pauzę w momencie największego napięcia, a farba była dźwiękiem, który właśnie wybrzmiał. Tę wystawę można „usłyszeć”. Faktura obrazów ma swoją temperaturę. Impasty brzmią jak pękająca skorupa, a czerwień bulgocze jak magma.
Lawa jawi się tu jako metafora przepływu, napięcia i niekontrolowanej energii – kulturowej, emocjonalnej, medialnej. W tym sensie Żugaj diagnozuje jej obecność w naszej codzienności. W jego malarstwie wszystko zaczyna się od materii — od jej temperatury, ciężaru, od tego, jak zachowuje się w ruchu.
Artysta wraca do Ostrowca Świętokrzyskiego, by zobaczyć, jak wygląda miejsce, z którego wyszła jego energia i co się stanie, kiedy ta energia wróci. Jego obrazy są jak magma – gęste, cielesne, nie do zatrzymania, a wystawa jest jak moment tuż przed erupcją. To malarstwo zostawia w widzu ślad jak świeża warstwa zastygającej lawy.
Kuratorka: Justyna Łada
Źródło: materiały prasowe BWA Ostrowiec Świętokrzyski