Zaczęło się od uderzenia. Dosłownie. Od bicia chłopaków z gliny. Aleksandra Koper (1982) bije swoich chłopców, drechów z ustawek, zapaśników, zanim jeszcze na dobre się narodzą. To podwójne bicie – najpierw tworzy formę pełną odcisków, a następnie uderza pięścią lub ciężkim przedmiotem. Wbija wewnętrzny gniew w materię udającą ciało, którego Aleksandra się boi. Albo które ją fascynuje.

Wchodzisz do walki, stawiasz siebie w ringu. Hamulce puszczają. Zmienia się percepcja widzenia: przestajesz już tylko obserwować i stajesz się uczestniczką lub uczestnikiem. Jesteś blisko, strach maleje aż wreszcie ustępuje miejsca zupełnie innym uczuciom. Detonacja agresji zostawia po sobie coś, co może wyglądać… jak miłość.

Wychodzimy od bozzetto – od szybkości, niecierpliwego szkicu w glinie, ciosu. Aleksandra porzuca hiperrealizm swoich dawnych „lateksowych chłopców” na rzecz formy niedopowiedzianej. I to jest pułapka. Bo im mniej jest cyzelowania, tym więcej miejsca zostaje dla nas, odbiorców. Dla naszych skrytych myśli, których nie zdradzamy nawet najbliższym osobom.

W eskaem pokazywano już męską anatomię w sposób dosłowny. Tym razem to jej brak, zamknięty w pozach walczących mężczyzn, budzi emocje. Biel nagle przestaje być niewinna. To nie jest biała flaga, symbol poddania. Chyba że mowa o oddaniu się własnym lękom. U Koper agresja zostaje ośmieszona, zdetonowana. Męskie ego, cała ta waleczna nadbudowa, nagle pęka. Patrząc na skotłowane ciała, chciałoby się powiedzieć: sprawdzam. Sprawdzam, co kryje się pod pokazem siły. Czy znajdziemy tam lęk, czy może głęboką potrzebę bycia dotkniętym, głód atencji?

Obraz zawieszony na ścianie pozostaje w bezpieczny sposób odseparowany od patrzących. Rzeźba to medium, które nam zagraża. Stoi obok, rzeczywista jak my, zajmuje naszą przestrzeń. Swoją obecnością domaga się uwagi, bliskości. Ola sama przyznaje, że w muzeach po kryjomu dotyka eksponatów. W eskaem można, a nawet trzeba to robić. Koper przerywa wpojoną nam tresurę dystansu i traktowania sztuki jak sacrum. Kontakt z dziełem jest tu intymny, niemal tożsamy z kontaktem z samą artystką lub jej lękami, fascynacjami.

Wystawa prezentowana w galerii eskaem, ul. Gdyńskich Kosynierów 10, Gdańsk

Kurator: Marek Rogala

Źródło: materiały prasowe galerii eskaem