Artystka od lat konsekwentnie w swojej sztuce stawia pytania dotyczące granic i specyfiki rozmaitych artystycznych terytoriów. W ramach ekspozycji Traho. Nie-rysunki bada szeroko rozumiany temat rysunkowości.

W prezentowanych na wystawie pracach Urszula Śliz stara się dociec, czym może być rysunek poza własnym medium. Tytułowe nie-rysunki nie wiążą się więc dla artystki z zaprzeczeniem, ale z poszerzeniem definicji. Z kolei słowo traho (łac. – 1 os. l. poj. od czasownika trahere), wskazujące na tę klasyczną technikę jako na efekt “wyciągania” linii, mówi o działaniu, podkreślając przy tym procesualny i fizyczny charakter czynności rysowania. 

Punktem wyjścia dla zgromadzonych w ramach wystawy prac jest praktyka rysunku automatycznego. Pozwala ona artystce spojrzeć na to medium jako na proces mentalny oraz cielesny jednocześnie. Dlatego też w prezentowanym cyklu twórczości Śliz fundamentalny element rysunku, jakim jest linia, stanowi naturalną materializację energii skumulowanej w ciele, wpisując się jednocześnie w zracjonalizowane reguły struktur i rytmów. Balansując na pograniczu intencji i przypadku, twórczyni odwołuje się do tkackiej metafory wątku i osnowy. Napięcia budowane pomiędzy wertykalnym a horyzontalnym istnieją w jej pracach jako relacja porządku oraz jego zakłócenia. 

Marek Śnieciński o najnowszej sztuce Urszuli Śliz pisze w ten sposób: „Jeszcze raz trzeba podkreślić, że w cyklu Traho. Nie-rysunki rysunek nie jest celem, celem tym nie jest techne. Rzecz w tym, że rozmaite rozpoznawane przez nas techniki i technologie wykorzystywane w kreacji przez artystkę, służą tylko do skonstruowania terytorium, na którym wybrzmią pytania o porządek i jego zaburzenia, o entropię, która jest naszym sposobem opisywania rzeczywistości i rządzących nią praw, a zarazem stanowi nasze egzystencjalne, cielesne doświadczenie.”

Kurator: Mirosław Jasiński

Źródło: materiały prasowe Galerii Miejskiej we Wrocławiu