O czym szumią wierzby, a o czym szepcze plakat? A właściwie o czym krzyczy, o co pyta? Tak naprawdę po co nam jeszcze w xxi wieku coś takiego jak plakat? Przecież w dobie zaawansowanych animacji, motion designu i rozkwitu nowych mediów ten staroświecki afisz – skrawek sztuki projektowania na papierze – to chyba anachronizm. Plakat nie drga, nie świeci, teoretycznie jest bezdźwięczny, choć w zasadzie powinien śpiewać i śpiewa, czasem krzyczy, łapie za oko, uwodzi formą, literą, przekazem. Archaiczna sztuka na papierze nadal wywołuje wypieki na twarzach miłośników, twórców, kolekcjonerów. W technologicznym do bólu świecie wciąż przystajemy nad skrawkiem sztuki, który łopocze jak motyl na słupie ogłoszeniowym i zwiastuje dobre nowiny, wydarzenia, zwraca uwagę na problem. Rzeczywistość zmienia się jak szkiełka w kalejdoskopie, a plakat wciąż jest potrzebny zarówno odbiorcom, jak i twórcom. Plakat przeszedł długą drogę od bycia obwieszczeniem, narzędziem reklamy po oręż w walce o lepszy świat. Teraz jest ten czas, gdy plakat może pełnić te wszystkie funkcje, bo mu wolno. Wolno mu być dziełem sztuki, kwintesencją designu, wolno mu być poetyckim, ilustracyjnym, syntetycznym lub nonszalancko lapidarnym. Kluczem jest różnorodność, i to jest właśnie siła współczesnego plakatu, który poza bogactwem formalnym wciąż jest przede wszystkim komunikatem. Oto rozstrzyga się kolejne – 29. już Biennale Plakatu Polskiego. Liczba prac, które zasypały katowickie BWA jest wciąż imponująca. Po raz kolejny młodzi twórcy spotkają mistrzów, a ściany galerii rozśpiewają się plakatem. Po raz wspólnie świętujemy, zadajemy pytania, inspirujemy się wzajemnie. Bo najważniejsze jest właśnie spotkanie i bycie razem, mimo odmiennych światopoglądów i stylów. Plakat łączy i niech tak zostanie!
Kuratorki: Monika Starowicz, Katarzyna Gawrych-Olender
Źródło: materiały prasowe BWA Katowice
fot. pinacoteca.pl
